Jestem w posiadaniu wszystkich pięciu nowelek wydanych przez Tokiopop. Jako że jest to jedyna droga do przeczytania nowel po angielsku, nie mam prawa narzekać, mimo to odczuwam pewien niedosyt.
Nie znam japońskiego, więc nie mogę porównać tłumaczenia, pomimo to czuję, że nie ustrzegło się ono błędów. To co mnie jednak najbardziej zawiodło to jakość wydania. Nie mówię już o okładkach, które mogłyby być takie jak oryginał, choć muszę przyznać, że wyglądają całkiem ciekawie (odsyłam do galerii). Mówię raczej o ogóle wydania - na nieciekawym papierze, bez kolorowych ilustracji (dział Extras na końcu) i o ogólnym wyglądzie małej byle jakiej książeczki. Co gorsza, przynajmniej w I tomie usunięto dwa obrazki, w tym jeden bardzo ładny z Seth - czyżby w celu zapobieżenia spoilerom?
Przez to wszystko książka na pierwszy rzut oka jest mało atrakcyjna, a przecież to nie prawda :|
Oczywiście jest jeden plus - względnie niska cena i to jest można powiedzieć nawet wielki plus, ponieważ inaczej pewnie nie mogłabym sobie na nią pozwolić, a wszak to treść jest ważna, a nie oprawa, mimo to szkoda mi tak fajnej historii przedstawiać w tak nieciekawej formie :| Tym bardziej, ze widziałam skany wersji japońskiej i tam nawet poszczególne strony były lekko ozdobione :|
Cóż, mimo to ciesze się, że w ogóle ja mam i mam też nadzieję, ze Tokiopop nie zaprzesta wydawania, a empik dostarczania nam tej wspaniałej serii.
Zainwestowałam w pięć nowelek po ang, bo nikt mi tego rzecz oczywista nie zeskanuje, a przeczytać chciałam.
Jakieś takie niezręczności językowe od czasu do czasu mam wrażenie że czuję, czytając, a jeśli nawet ja je widzę, to jesto to trochę niepokojące...no ale powiedzmy, że liczy się bardziej treść, a forma podania to sprawa powiedzmy, drugorzędna. Niemniej, po angielsku zawalono sprawę. Inna sprawa, że Amrykanie nie umieją wydawać książęk...to dowiedziony fakt :P
Ale weszłam też ostatnio w posiadaniem 3 ROMu w wydaniu szwabskim w cichej nadziei, że zmotywuje mnie to do nauki niemieckiego i okazało sie, że niemcy z kolei książki wydawać umieją...kolorowe ilustracje z tych nieszczęsnych 'Extras', papier i okładka nieco sztywniejsze, ba, kiedy Methuselanie gadają po methuselańsku (xP) a stoi tam ktoś kto tego nie rozumie (np Esther) to mówią to inną czcionką...co z tego, że gotycką = czasem trudno czytelną...to jest fajne oO
Jakośc tłumaczenia trudno mi odenić, bo mój szwabski jest straszny, mało rozumiem...dlatego muszę coś z tym zrobić :P
ba, kiedy Methuselanie gadają po methuselańsku (xP) a stoi tam ktoś kto tego nie rozumie (np Esther) to mówią to inną czcionką...co z tego, że gotycką = czasem trudno czytelną...to jest fajne oO
To dlatego, zebyśmy i my mało rozumieli i lepiej wczuwali się w sytuacje postaci :P
Ja jak ojro stanieje mam nadzieję też sobie sprawić - ja też powinnam sobie przypomnieć co nieco ze szwabszczyzny, a to będzie piękna motywacja
Pierwszy tom nowelki nabyłam w ten czwartek. Popieram Woolfred co do jakości wydania - najbardziej zawiódł mnie owy dział "Extras", do tego jeszcze ta czcionka na artach ;~; Jednak była tania, by trochę się uszczęśliwić tym, że ma się taką nowelkę na półce, można było kupić.
Skoro mówicie, że niemieckie wydanie ładniejsze to może pewnego piękna dnia sprawię sobie chociaż jeden tom <3
Skoro mówicie, że niemieckie wydanie ładniejsze to może pewnego piękna dnia sprawię sobie chociaż jeden tom <3
Tak btw jest już tom 3 ROM-u, niestety nie wykryłam go jeszcze w żadnym z polskich sklepideł. W jednym wykryłam za to 4 tom..., tyle że jeszcze nie wydany. Co więcej na danej stronie 3 część dostępna nie była, a już dali przedsprzedaż 4....